Jak Zawiercie wypłynęło na szerokie wody… – historia drobnicowca m/s Zawiercie

111

W chłodny styczniowy poranek 1970 roku na jednym z nabrzeży Portu Gdańskiego pojawiło się dziewięciu przedstawicieli Zawiercia, by wziąć udział w uroczystości podniesienia bandery statku drobnicowego rozpoczynającego służbę w Polskich Liniach Oceanicznych.

Obecność zawiercian nie była przypadkowa. Nowy liniowiec nosił bowiem nazwę m/s Zawiercie i był piątym z tzw. jeziorowców, których nazwy pochodziły od polskich miast na literę Z.

Matką chrzestną statku została Krystyna Tempska – Cyrankiewicz, pochodząca z naszego miasta lekarka, specjalistka w dziedzinie reumatologii i małżonka premiera Cyrankiewicza.

W niedługim czasie po zakończeniu oficjalnych uroczystości, kilkunasto – i kilkudziesięciotonowe dźwigi stanowiące wyposażenie statku rozpoczęły pospieszny załadunek towarów, do przepastnych ładowni drobnicowca. A kiedy tylko wszystkie pięć ładowni wypełniono po brzegi kontenerami, skrzyniami i ciężkimi pakunkami rozległ się miarowy huk stanowiącego serce okrętu dieslowskiego silnika o mocy 7200 kM, wyprodukowanego w poznańskich zakładach Cegielskiego. Majestatyczny statek m/s Zawiercie o długości 135,4 m i wysokości 10,4 m rozpoczął swój dziewiczy rejs i jako pierwszy z serii statków przemierzył Drogę Morską św. Wawrzyńca i dopłynął do Montrealu oraz Toronto.

Zanim sławiący imię naszego miasta statek towarowy, pod dowództwem kapitana żeglugi wielkiej Zdzisława Pawlaka, na dobre wyruszył w daleką podróż na jego pokład została zaproszona delegacja z Zawiercia. Przedstawiciele zawierciańskich władz i zakładów pracy przekazali załodze drobnicowca wyroby rzemieślnicze, pamiątki i fotografie mające świadczyć o symbolicznym związku statku z miastem, od którego wziął swoją nazwę.

Na mapie podróży marynarzy z drobnicowca znalazło się także Zawiercie. Korzystając z chwili przerwy pomiędzy kolejnymi rejsami załoganci wraz z kapitanem Pawlakiem na czele przybyli z rewizytą do naszego miasta. Uczynili to tym chętniej, że na marynarzy z drobnicowca m/s Zawiercie z niecierpliwością oczekiwała żądna morskich opowieści młodzież. Niemal od momentu zwodowania statku zawierciańska młodzież żywo interesowała się jego losem. Zuchy z zawierciańskiej Szkoły Podstawowej numer 9 nie tylko prowadziły na bieżąco kronikę okrętu i korespondowały z załogą, ale także śledziły trasy poszczególnych rejsów i chłonęły informacje o portach do których m/s Zawiercie zawijał.

Po 24 latach wytężonej służby, po pokonaniu, jako pierwszy z całej grupy polskich drobnicowców Drogi Morskiej św. Wawrzyńca w 1993 roku statek noszący nazwę Zawiercie wyruszył w ostatnią podróż do Indii, gdzie został zezłomowany, kończąc tym samym obecność Zawiercia w rejonach Ameryki Północnej.

Łukasz Sikora

foto: pexes